Praca w tymże przybytku (czyli w Galerii Handlowej a konkretniej w biurze podróży) zapewnia wiele "doznań". Grzechem by było nie zrelacjonować niektórych przypadków. A jest o czym pisać, wierzcie mi ! Zachowuje oryginalną wymowę, zachowania, sytuacje, by pokazać jakie jest życie Jurajskiej Galernicy :)


No to sru.

Link / 29.01.2011 :: 20:50 / komentarze (5)

Zdarzyło się, że pewnego dnia młode, piękne, ambitne i skromne ah! dziewczę, znaczy ja, rozpoczęło pracę swoich marzeń w pewnej galerii handlowej jako konsultant ds. turystyki. Zgodną z wykształceniem, wśród młodych ludzi, źle nie płacą - czego chcieć więcej?
Pewnie zapytacie czemu ja właściwie zawracam wam tyłek? Dlatego, iż galeria handlowa okazała się być miejscem, w którym dochodzi do zdarzeń momentami tak irytujących bądź szokujących a nawet i absurdalnych, że moja wrażliwa natura nie pozwoliła, bym to puściła bez echa.
Oddaje w wasze rączki wytwory moich chudych paluszków i zapraszam do lektury.

Na początek :

Mamy w biurze ogromną mapę. Jest ona swoistą atrakcją dla dorosłych klientów, gdyż dzieci w tym czasie z uciechą przytulają się do akwarium bądź dźgają je tłustymi paluszkami. Często jest tak, że potencjalny turysta wchodzi i po prostu tą mapę ogląda.
Pewna Pani, średniego wzrostu, obwieszona futrami, oblana duszącymi perfumami tak mocno, że oddychanie zaczynało sprawiać trudność, planowała wycieczkę na Kubę, która jak wiadomo leży w Karaibach. Pani ta zdawała się objechać pół świata, opowiadając mi gdzie to ona nie była
Stanęła nieco dalej ode mnie, obserwując Himalaje, po czym zaczęła obserwować uważnie płw. Indyjski. Wpatrywała się w niego wyjątkowo intensywnie, widziałam wręcz jak jej się kotłuje pod kopułką by po chwili wymamrotać
-No gdzież ta Kuba?
Delikatnie mówiąc mnie zatkało. Jako, że moje biuro jest na tyle blisko mapy, wyciągnęłam długopis i wskazałam jej właściwe miejsce, siląc się na uprzejmy uśmiech i błagając Boga, żebym nie ryknęła śmiechem, widząc jej zdziwioną minę. Biedna kobiecina spaliła buraka i więcej się nie pokazała.


Ja rozumiem, że nie każdy musi doskonalę znać mapę, no ale RLY ?