Praca w tymże przybytku (czyli w Galerii Handlowej a konkretniej w biurze podróży) zapewnia wiele "doznań". Grzechem by było nie zrelacjonować niektórych przypadków. A jest o czym pisać, wierzcie mi ! Zachowuje oryginalną wymowę, zachowania, sytuacje, by pokazać jakie jest życie Jurajskiej Galernicy :)


Różne takie i lapsusów ciąg dalszy.

Link / 19.03.2011 :: 16:27 / komentarze (3)

J- Ja
K- Klient/Klientka

K- Witam
J- Dzień dobry w czym mogę pomóc.
K- No ja chcę odpocząć.
Chwila konsternacji z mojej strony...
J- No dobrze, ale gdzie
K- Gdzieś gdzie jest ciepło.
J - Dobrze, jakie wyżywienie Pana interesuje.
K- No to ol eksklukzif ful.
W życiu nie słyszałam takiej przeróbki All inclusive :D Nie prościej powiedzieć "Wszystko w cenie?"

Przychodzi matka z dzieckiem. Dziecko zachowuje się jakby miało zaawansowane ADHD. Biega, piszczy, wrzeszczy, smaruje jęzorem ściankę akwarium, włazi mi pod biurko, w końcu znika na zapleczu. Matka nie reaguje, więc morduje ją bezskutecznie wzrokiem i idę wyprowadzić dziewczynkę. Skoro ja nie czuje się tam do końca bezpieczna, to co dopiero dziecko. Matka patrzy na mnie oburzona, że śmiałam w ogóle zejść ze swojego stanowiska.
Wchodzę w doskonałym momencie, bo dziewczynka z anielskim uśmiechem chwyta za napełnioną po brzegi, bardzo ciężką konewkę. Moment i byłaby tragedia, bo i dziecko zalane ( o ile by sobie tą konewką krzywdy nie zrobiło) i katalogi zniszczone
Dzień miałam ciężki, nerwy mi puściły i nieco zirytowanym tonem powiedziałam matce dziewczynki, by jej pilnowała, bo na zaplecze wchodzić nie wolno. (Nie wspominając, że kontakt pierwszego stopnia ze ścianą akwarium też nie jest zbyt bezpieczny dla zdrowia- no chyba, że młoda lubi sushi)
Reakcja matki?
Zmarszczyła czoło i fuknęła obrażona...
K:Przecież to tylko dziecko, JEZU !!
Priceless.

Przychodzi chłopak mniej więcej w moim wieku. Pyta o wakacje i upiera się koniecznie przy Hiszpanii na last minute. Znajduję ciekawą ofertę, choć warto wiedzieć, że teraz nie ma za bardzo wylotów na wybrzeże - jedynie wyspy.
J- Mam tu świetną ofertę dla Pana, ale na Fuerteventurze, na samym wybrzeżu nic nie znalazłam.
Klient myśli intensywnie .
-A ta Furta-ventura to na Costa Brava czy gdzie?
Przez chwile się zastanawiałam czy klient sobie nie stroi ze mnie żartów, ale wyglądał na dość poważnego. Wyjaśniłam więc, że Fuerteventura to wyspa, leży w pobliżu Maroka i nie leży na hiszpańskim wybrzeżu.
Klient zaś niewzruszony swą niewiedzą pyta o Grecję. Wspominam, że na chwilę obecną nie mamy hoteli z al inclusive na wskazany termin na samej Riwierze i czy mogą być wyspy.
Mogą
Przedstawiam więc świetną ofertę na Korfu.
K -A to Korfu to gdzie to jest ?
Mówię, że u wybrzeży Albanii, wyspy Jońskie, klient ma coraz bardziej przerażoną minę.
K-Ale ja chciałem Grecję a nie Albanię.
J- Korfu podlega pod Grecję.
K-Ale ten Korfu to koło Aten leży?
Ręce mi opadły.

Na koniec opowiastka o sympatycznym chłopczyku. Wyjątkowo grzeczny, trzymał się blisko rodziców. Zapytał miłym głosikiem czy może obejrzeć rybki, rodzice wyrazili zgodę. Chłopczyk przycisnął nosek do szyby i chichocze.
Chichocze, mamrocze, w końcu matka podchodzi do niego i pyta co robi.
Chłopczyk -Sjimacek. - oznajmia
matka - Tak Piotrusiu ślimaczek.
Chłopczyk nagle uśmiecha się szeroko...
-Amciu, amciu.
padłam :D